nadal wielu ludzi nie wie że mogą sobie kupić BTC za nawet klika złotych, kiedy widzą cene 120K USD nie są zainteresowani juz zupełnie
W teorii można, w praktyce opłata od transakcji swoje zrobi. Co prawda teraz górnicy zaczynają przechodzić z 1 sat/vB na 0.1 sat/vB, no ale nadal: opłaty on-chain zrobią swoje. Jak mamy fiaty, to często opłaty są niewielkie lub żadne, bo inflacja robi swoje. No a tutaj mamy zwykle skończoną liczbę monet i wtedy te opłaty widać wyraźniej, przez co ludzie uznają, że korzystanie z krypto jest drogie.
Przepisy też nie pomagają, jak się okazuje, że powyżej 1000 euro trzeba pokazywać dowód, a w wielu miejscach przy dowolnych kwotach jest to wymagane (i niedługo będzie tak zapewne wszędzie).
albo mówi nam to że jeszcze bardzo daleko do ATH na BTC i oby tak było
Myślę, że jak ulica zacznie wchodzić w krypto, to wtedy już skarbówka będzie to sprawdzała tak szczegółowo, jak transakcje w bankach i na giełdach. Co oznacza, że nie będzie większej różnicy z perspektywy przeciętnego Kowalskiego, czy sobie zainwestuje w akcje, czy w krypto, skoro i na jednym i na drugim skasują go równo 19% od tego, co zarobi.
Inna sprawa, że ludzie będą straszeni komputerami kwantowymi, no i oczywiście bez końca będzie powtarzana narracja odnośnie szkodliwego wpływu Proof of Work na środowisko. Swoją drogą ciekawe, jak się zachowa Proof of Stake w kontekście komputerów kwantowych, jeśli się okaże, że nie mają Proof of Work, którego mogliby użyć i że jak ktoś zdobędzie 51% monet, łamiąc klucze w ten czy w inny sposób, to wyprodukuje sobie taki łańcuch, jaki zechce, nie wkładając w to więcej wysiłku niż każdy inny użytkownik, podpisujący dowolną transakcję.